czwartek, 3 maja 2012

wyzwanie majówkowe - dzień 6.

Przedostatni dzień wyzwania rozpoczęłam od śniadania, które wyczarował mój Michał - omlet z wędzonym łososiem, plus czarna kawa z 1/2 łyżeczki syropu z mniszka lekarskiego.



Po upływie obowiązkowej przerwy, czyli "pół godzinki dla słoninki", zabrałam się za ćwiczenia. Na pierwszy rzut poszedł pilates. Jak wcześniej wspominałam, nie przypadł mi do gustu ten rodzaj aktywności, ale wybrałam się na kolejne zajęcia i postanowiłam popróbować, bo można powiedzieć że inny zestaw ćwiczeń mnie przekonał. Kupiłam wczoraj DVD, ale nie jestem nim zachwycona. Może po kilku podejściach zmienię zdanie. 



Zaraz po, zaczęłam ćwiczenia z Ewą, które miałam w dzisiejszym planie. Od razu po zmianie płyty  miałam lepszy nastrój. Tak na marginesie, Ewa mogłaby nagrać płytę nie tylko ze swoimi treningami, ale także z pilatesem (czytałam gdzieś, że od tego zaczynała). 



Muszę przyznać, że po tym wszystkim byłam zmęczona (głównie czułam, że pracował mi brzuch).  Z joggingiem zaraz po treningu Ewy mogłoby być ciężko, dlatego żeby uspokoić sumienie wzięłam skakankę i wyszłam na taras przypomnieć sobie z czym to się je.


Po wszystkim stwierdzam, że albo ze mnie cienki Bolek, albo moje ciało wyjątkowo nie chce współpracować podczas skoków. Zmęczyłam się bardziej niż po bieganiu, ręce odpadały, a piszczele - czułam jakby ktoś przy każdym zetknięciu z podłożem walił w nie dechą. Oj, Ania - trzeba będzie popracować...

Biegać już dzisiaj prawdopodobnie nie będę. Niedługo grill urodzinowy Mamy, więc trzeba ulokować się w kuchni. Miłego dnia - mam nadzieję, że Wy sumiennie realizujecie swoje postanowienia!

Ahoj!



27 komentarzy:

  1. widzisz, mnie z kolei bardziej męczy bieganie od skakania, głównie dlatego, że po zajęciach ze stepu mam bardzo wyrobione łydki, a poza tym skaczę od lat, więc moje ciało już automatycznie reguluje oddech i mam zawsze pewność, że ćwiczę przy dobrym poziomie tętna. Bardzo aktywny poranek, na pewno będziesz miała mnóstwo energii na cały dzień :D zastanawiałam się kiedyś nad tym dvd, które kupiłaś, ale postanowiłam iść do klubu na pilates i wtedy odkryłam, że... nie lubię pilatesu. zbyt niemrawy dla mnie jest :D

    uff, ale się rozpisałam! na koniec chciałam Ci tylko powiedzieć, że żadna z nas nie okazała się nieruchawą flądrą, hurra! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego jest tyle sportów. to skakanie jest dla mnie niekoniecznie stworzone, ale postaram się od czasu do czasu zmusić, żeby poruszyć ospałe mięśnie, które nie pracują przy innych ćwiczeniach.

      a pilates? raz mi się nie podobało, drugi raz wyszłam zadowolona. płyta średnio mi pasuje, ale nie dotrwałam do końca. najbardziej działa mi na nerwy tłumaczenie, i pani która mówi jedno a robi drugie, ale być może za którymś razem "ogarnę" to wszystko.

      a nieruchawość zażegnana :-) nie wiem dlaczego wydawało mi się dzisiaj, że jutro koniec, przecież czas mamy do soboty!

      Usuń
    2. myślałam, że skróciłaś swoją wersję wyzwania! :D
      mnie najbardziej irytuje dvd z jogą, które dorwałam przypadkiem na jakiejś promocji. nie dość, że babka prawie nic nie robi, to jeszcze ciągle powtarza "iiiiii namaste!" co niesamowicie działa mi na nerwy :[ swoją drogą, próbowałaś kiedyś jogi?

      Usuń
  2. Mamy podobny grafik - rano ćwiczenia z Ewą a później bieganie :) Nawet długości robimy podobne (w okolicach 5 km jeśli się nie mylę). Tak trzymać! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, lubię poranny trening spędzić na ćwiczeniach ogólnorozwojowych i wzmacniających, a bieganie wieczorem. Mam wtedy lepszą motywację i więcej emocji do wybiegania :-)

      Usuń
  3. Ja właśnie zabieram się za trening z Ewą ;-)
    A wieczorem będzie bieganie po lesie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i jak się biegało? dla mnie trening w lesie jest dużo bardziej męczący.

      Usuń
  4. bardzo ladnie wyglada ten omlet z lososiem :) ja biegam codziennie okolo 2 kilometry po lesie ... wiem wiem nie jest to zbyt duzo ale mam nadzieje ze powoli zwieksze dlugosc :) pozdrawiam - bardzo fajny blog - zaobserwujemy? bedzie mi bardzo milo pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. był pyszny! a co do biegania - w lesie jest trudniej i nie ważne, że to tylko 2 km, ważne że biegasz i robisz coś dla siebie, tak trzymaj! ;-)

      Usuń
  5. omlet wygląda przepysznie :) ja się wolę nie wypowiadać na temat mojej aktywności fizycznej, jest dosyć uboga ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja kiedyś nawet na lekcjach WFu nie ćwiczyłam, więc wszystko można zmienić ;-)

      Usuń
  6. obserwuje - dziekuje za odwiedziny:)

    OdpowiedzUsuń
  7. My wróciliśmy z gór, dostałąm tak w tyłek że szok i wiem że było warto. Jaki mam teraz tyłeczek ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ja czekam własnie na zdjęcia tych górskich wojaży :-) tyłeczkiem też się pochwal, a co!

      Usuń
  8. Omlet wygląda bardzo smakowicie, aż się głodna robię :) Też poćwiczyłam dziś z Ewą, super trening - bardzo mi się podoba i jestem ciekawa efektów! I nareszcie też zrobiłam sobie swoje musli - jest boskie ;) Powodzenia :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a co dodałaś do mieszanki? ja teraz planuję zrobić własną granolę, ale muszę wykończyć mój zapas :-)

      Usuń
  9. no brawo! Fakt Ewa zaczynała od pilatesu, a pomysł na jej płytę jest trafiony w dziesiątkę, wszystkie płyty pilatesu mnie nudziły, te osoby prowadzące były jakies tak mega natchnione- nie wiem jak inaczej to ując :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak! właśnie to natchnienie i aż duchy energetyczne jakieś mi po pokoju latają :-) energia w czubkach palców i siła oddechu napina mięśnie brzucha, a ja zgrzana na macie nie wiem jak mam się podnieść do następnego ćwiczenia.

      Usuń
    2. hahahhahhahah genialny opis!

      Usuń
  10. Ja też jakoś zupełnie nie mogę się przekonać do pilatesu, niby wszystko fajnie, ale jednak coś mi nie pasuje... chociaż ze względu na pracę przydałoby mi się zrobić kurs instruktora pilates, paradoks.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a kim jesteś z zawodu?
      pilates wydaje mi się, że ma fajne ćwiczenia i beznadziejne - kwestia doboru warunkuje pozytywny efekt końcowy i zadowolenie ćwiczących. a instruktorzy o tym zapominają i walą zestawy jakie im się podobają, raz trudne, raz banalne. żeby odbębnić i do domu :-)

      Usuń
    2. jestem fizjoterapeutą, a pracuję z kobietami w ciąży i przy prowadzeniu ćwiczeń dla ciężarnych wykorzystuję elementy i jogi i pilatesu, jednak myślę, że przydałoby się poznać coś więcej i bardziej szczegółowo w tej materii.

      Usuń
    3. wow! bardzo fajne zajęcie! a w kwestii kursu - od przyszłego roku mają zlikwidować wszelkie kursy na instruktora fitness, pilatesu, personalnego itepe, ponieważ kwalifikuje się to jako "wolny zawód" i w zasadzie każdy będzie mógł go wykonywać (co dla mnie jest bzdurą). Mimo to, wydaje mi się, że jeżeli już masz styczność z tymi ćwiczeniami wystarczy wyszukiwanie nowych zestawów ćwiczeń, które pozwolą Ci urozmaicać zajęcia. Umówmy się, że taki kurs nie jest tani, a w większości skupią się tam na anatomii (którą masz w małym palcu) i podstawach. Być może po wejściu tych zmian, stworzą kursy doszkalające, z których będzie warto skorzystać. :-) a ja jutro do Ciebie będę musiała wysmarować maila!

      Usuń
    4. fakt, kurs doszkalający to byłoby coś, co bardziej by mi pasowało. a o tym instruktorze myślałam z tego względu, że ciężarne są momentami bardzo dociekliwe w kwestii wykształcenia, więc nie przeczę, że i papierek byłby mile widziany ;)

      Usuń
  11. nie cierpię pilatesu ;) miałam kilka podejść, ale za każdym razem poddawałam się wściekła ;) podziwiam, że tyle ćwiczysz, też muszę się za siebie zabrać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też jeszcze nie jestem przekonana, ale nigdy nie rezygnuję na początku, bo wiem, ze czasem to ja mam gorszy dzień albo instruktor :-)

      Usuń