piątek, 13 kwietnia 2012

#1 wyzwanie Nike+.

Wczoraj wyzwałam do biegu dwóch Michałów. Przez 30 dni będziemy nabijać jak najwięcej kilometrów, a kto przebiegnie najmniej gotuje pyszny obiad dla pozostałych ;-) Trzymajcie za mnie kciuki!

jeden Michał pobiegł ze mną.


Dzisiejszy bieg  w lesie. Przez to, że codziennie pada, bardziej starałam się nie przewalić na błocie, niż miałam satysfakcję z biegu. Teren męczy strasznie w taką pogodę.





Moje drugie śniadanie - jajecznica, czy tzw. "jajówka" ;-)





Przyjemnego piątkowego wieczoru!
Ahoj!

12 komentarzy:

  1. Kochana zazdroszczę Tobie tego, że lubisz biegać. Ja po pierwsze nie lubię, po drugie nie mogę. Mam problem z kolanem prawej nogi i niestety bieganie nie jest dla mnie.
    Mmmm...jakie sobie pyszne śniadanie przygotowałaś! Mniam mniam
    Ja mam dziś wielki apetyt, mój chłopak za to dostał ode mnie pycha kanapki i ekstra sałatkę, a ja? ech...wstyd jak dziś się odżywiam.
    Ale wieczorkiem idę na siłownię i nadrobię. I pobiegam na bieżni. Ostatnio było 10 min naprzemiennego marszu z biegiem, to dziś może uda mi się wytrzymać 12 ;-)
    Dla Ciebie jest to pewnie zabawne, ale ja modlę się tylko kiedy zejdę ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się wcale nie śmieję, bo kiedyś prędzej skoczyłabym na bungee niż poszła na jogging ;-) zaczynałam spokojnie, a na bieżni nie lubię biegać do tej pory, bo jest to dla mnie nienaturalne i strasznie mi siadają kolana (od jesieni nie biegałam dlatego po zimie mam kiepską kondychę).

      A odżywianie? Jest weekend - odbijesz sobie na siłowni! ;-)

      Usuń
  2. Motywacja jest nie zła!! Bo kto zmęczony bieganiem, chciałby jeszcze gotować obiad :D Powodzenia!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? ;-) ja tam liczę, na coś konkretnego! ale jeszcze dużo czasu do końca wyzwania.

      Usuń
  3. pysznie wygląda ta jajecznica :)

    zapraszam na mojego bloga:
    verde-scuro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Go, go Ania! jestem z Tobą :)) Która część biegu jest dla Ciebie najłatwiejsza najtrudniejsza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najtrudniej jest na samym początku (ok. 1 km) kiedy mięśnie nie są jeszcze rozgrzane. a najłatwiej jest pod koniec. Zauważyłam, że kiedy rozgrzeję się wystarczająco i wpadnę w rytm mogę biec - nie jest mi tak ciężko jak przypuszczałam. Oczywiście mówię tu o jakiejś zaplanowanej trasie, kiedy wiem jaki pozostał mi jeszcze dystans, na jakie tempo mogę sobie pozwolić i wiem jak ocenić swoje siły względem danego biegu. ;-)
      a Ty lubisz biegać?

      Usuń
    2. muszę się wewnętrznie przełamac i zacząć biegać w terenie. Biegam tylko na siłowni na bieżni interwały, przez 15 minut... czyli daleko mi do Ciebie
      Całkiem okej na tej bieżni mi idzie i kiedyś, mega spóźniona chciałam przebiec 5km wysiadłam po pierwszym, totalnie inaczej się biegnie samemu, bez cyferek, bez ustalonej prędkości.
      A czy biegac lubię, średnio szczerze mówiąc, jednak nigdy jakoś nie biegałam z pasją, i chciałabym popróbować tak z 2 tyg może jednak się wkręcę.

      Usuń
    3. Spróbuj, a przekonasz się, że bieg w terenie nie ma nic wspólnego z bieżnią. Po 1 bieżnia "wymusza" na Tobie ruch, po 2 jest nudno. dla mnie początki w terenie były straszne. nie dość, że męczyłam się jakbym nigdy nie miała nic wspólnego z bieganiem, to jeszcze byłam na etapie rzucania palenia i płuca nie ułatwiały mi sprawy. teraz bieg przynosi mi relaks. nie można się poddać, gdy na samym początku bieganie sprawia trudność - ma się straszne zakwasy, piszczele bolą okropnie, ale po pewnym czasie zmienia się nastawienie. ja trzymam kciuki za Ciebie!

      Usuń