środa, 25 lipca 2012

mW - dzień 9.


Za mną ostatni dzień 3. tygodnia ćwiczeń z Ewą. Już jutro pomiary, nagrody i efekty lub ich brak.


Pod koniec dnia totalnie opadłam z sił. Fizycznie i psychicznie. Nie wypełniłam dziś swojego planu i wybiło mnie to z rytmu. Zaczęłam też wątpić we wszystko co robię w kwestii ćwiczeń i zastanawiać się, czy jest sens tego wszystkiego. Nie wiem. Bałam się, że przyjdzie kryzys i zwątpienie. Mam nadzieję, że to chwilowe, że przejdzie jutro rano. Może każdy potrzebuje czasem chwili, żeby mieć możliwość na małe przemyślenia, które mogą dać później kopa? Ale dość użalania się. 

Dzisiejszy jadłospis:

I śniadanie - ciabatta z roszponką, łososiem wędzonym koperkiem, czarna kawa

II śniadanie - omlet z jogurtem naturalnym, borówkami i malinami

Obiad - kurczak curry z czerwonym ryżem

Podwieczorek - arbuz, borówka, malina

Kolacji nie jadłam, bo przez skwar na zewnątrz nie miałam na nią ochoty. Nadprogramowo zjadłam urodzinowe ciasto u Taty mojego M.

Dzisiejsze ćwiczenia:

Pilates - babeczka dała wycisk. Upał, ani moje zakwasy nie pomagały w ćwiczeniach.

Trening Ewy - skalpel. Niepełny, ale był. Zrezygnowałam z ćwiczeń na brzuch, bo nie dałabym rady, szczególnie po pilatesie.


Ahoj!

wtorek, 24 lipca 2012

mW - dzień 8.

Wyjazd do Wałcza już za 5 dni. Patrząc na pogodę, pojawił się cień szansy na bikini, więc motywację mam jeszcze większą :-) Tym bardziej, że wczoraj zrobiłam sobie zdjęcia mięśni, stwierdziłam, że jestem za bardzo "zbita" i nie wygląda to atrakcyjnie. Powinnam robić zdecydowanie więcej aerobów.  Takie moje małe przemyślenie i kolejny punkt do zrealizowania.

Dzisiejszy jadłospis:

Śniadanie - bułka fitness z serkiem śmietankowym, kiełkami i pomidorem, jajko sadzone + papryka, czarna kawa

Obiad - kurczak w sosie pomidorowym, kasza jęczmienna 

Podwieczorek - melon, nektarynka, kiwi

Kolacja - tortilla z mozarellą i warzywami

Nie wiem dlaczego, ale będąc dzisiaj w dwóch sklepach, nie znalazłam szpinaku i selera naciowego. Przez to nie zrobiłam obiadu, który planowałam. Chociaż z drugiej strony nie powinnam narzekać, przygotowanie tego trwało mniej niż 20 minut.

Jednego posiłku zabrakło. Wstałam troszkę później i zaczęłam od II śniadania. Nie chciałam, żeby każdy następny posiłek przesunął się w czasie, bo na godzinę 21 zaplanowałam trening. Poza jadłospisem skonsumowałam batonika musli. 

Dzisiejsze ćwiczenia:


Siłownia - za mną trening ogólnorozwojowy. Najwięcej problemu sprawiał mi triceps. Słabeusz z niego, więc będę musiała coś na to zaradzić. Macie jakieś ulubione i sprawdzone ćwiczenia na ten mięsień?


Skalpel - kolejny zaliczony. Bałam się, że po siłowni nie będę miała siły, a było wręcz przeciwnie. Byłam fajnie rozgrzana i powtórzenia nie stanowiły problemu.

Ahoj!

poniedziałek, 23 lipca 2012

mW - dzień 7

Poniedziałek - podobno najgorszy dzień tygodnia. Całe szczęście, dzisiejszy dzień był zorganizowany i udany. Załatwiłam wszystkie sprawy, które nade mną wisiały. Jedyne na co mogę być zła, to  zbyt późny trening Ewy i brak joggingu. Nadrobię ten bieg. :-) 

Dzisiejszy jadłospis:

I śniadanie - bułka fitness z masłem, łososiem wędzonym, szynką szwarcwaldzką, pomidorem i koperkiem, czarna kawa

Obiad - grillowana polędwiczka z indyka, batat, surówka - rukola z botwinką, kiełki, pomidor, papryka, pestki dyni, oliwa z oliwek;

Podwieczorek - maliny, melon, brzoskwinia ufo, granat

Kolacja - ciabatta z rukolą, serem gouda pesto, pomidorem;

Na podwieczorek zjadłam lidlowego croissanta i ciastko czekoladowe. Trochę z braku czasu, trochę z chęci skonsumowania tych pyszności. Stwierdziłam, że jestem aktywna i nie muszę mieć wyrzutów sumienia, czy żalu za małe nietrzymanie się jadłospisu. Wybiegam. Zdjęcie było, ale zostało usunięte przed wysłaniem na maila. 

Skończyłam też jadłospis na kolejne dni. Plan kończy się w sobotę, ponieważ już w niedziele wyjeżdżam. Niektóre posiłki są zapożyczone z blogów. Dziewczyny, jesteście fantastycznym źródłem inspiracji! :-) 


Dzisiejsze ćwiczenia:




Skalpel Ewy - killer musi poczekać, aż nabiorę ochoty na "powrót" do treningu. Zwyczajnie sięgając po DVD, biorę metamorfozę, bo wiem, że będę miała większą satysfakcję, z samych ćwiczeń.

A Wy, który trening Ewy wolicie?



Ahoj! 


mW - dzień 6.


Niedziela minęła zdecydowanie za szybko. Od rana coś się działo, na wszystko miałam określony czas, ale wyrobiłam się z całym planem. Pod wieczór byłam na urodzinach mojej bliskiej znajomej. Melduję, że zjadłam tort, ale taki urodzinowy nie tuczy :-)

Dzisiejszy jadłospis:


I śniadanie - ciabatta z masłem, wędzonym łososiem i koperkiem, mozarellą i pomidorem, czarna kawa

II śniadanie - koktajl: banan, brzoskwinia ufo, mleko

Obiad - makaron ze szpinakiem, suszonymi pomidorami i serem feta

Podwieczorek - kiwi, maliny, borówki

Kolacja - granola z truskawkami, mleko, borówki (zamiast sałatki z grillowanym kurczakiem)

Dzisiejsze ćwiczenia:

Skalpel Ewy - był. Ćwiczony w ciągu dnia, więc miałam więcej energii niż przy wieczornych zmaganiach.


Jogging - był. Postanowiłam wcześniej wrócić z urodzin, żeby nie odpuścić biegu. Tort spalony :-)


Ahoj!

sobota, 21 lipca 2012

mW - dzień 5

Dzień 5. za mną. Powoli zaczynam się przyzwyczajać do regularnych odstępów pomiędzy posiłkami i braku podjadania.. Bywam też najedzona do tego stopnia, że czasem chętnie odpuściłabym kolację. Boję się jednak, że zgłodnieję przed snem i powinie mi się noga. Teraz jedząc  ok. 19 nie mam potrzeby sięgania do lodówki aż do śniadania. 

Dzisiejszy jadłospis:

I śniadanie - płatki owsiane z jogurtem, żurawiną, migdałami (zamiast borówek), czarna kawa

II śniadanie - twarożek z rzodkiewką i szczypiorkiem, pieczywo, świeży sok z czerwonych winogron

Obiad - "gulasz" drobiowy z kaszą jęczmienną, sałata z rzodkiewką i jogurtem naturalnym

Podwieczorek - arbuz, banan, kiwi, morela, borówki

Kolacja - tortilla z serkiem śmietankowym, sałatą, pomidorem i łososiem wędzonym (zamiast sałatki z łososiem)

Dzisiejsze ćwiczenia:


Z ćwiczeń Ewy zamiast killera zrobiłam skalpel. Nadal bolał mnie brzuch, więc nie chciałam się dobić. Ale jutro nie ma zmiłuj. Siłowni nie było z tego samego powodu. 
Zdjęcia wyjątkowo brak, wybaczcie. 

Przyjemnego, aktywnego i smacznego weekendu!

Ahoj!


piątek, 20 lipca 2012

mW - dzień 4

Zaczęłam 3 tydzień ćwiczeń z Ewą. Nie mogłam się doczekać, pomimo tego, że zakwasy dalej mi dokuczają. Czas najwyższy je rozruszać :-) Zaczęłam też układać spis posiłków na przyszły tydzień, ale po ustaleniu połowy, mój mózg postanowił zakończyć współpracę. Być może jutro rozpiszę resztę. 

Dzisiejszy jadłospis:


I śniadanie - płatki owsiane z jogurtem naturalnym, bananem, żurawiną, migdałami i czarna kawa

II śniadanie - 2 jajka na miękko, bułka fitness z serkiem śmietankowym, rukolą, pomidorem i szczypiorkiem, kakao

Obiad - pieczony łosoś wędzony, ryż czerwony, sałatka z rukoli, pomidorków koktajlowych, papryki i oliwek czarnych 

Podwieczorek - kiwi z UFO

Kolacja - ciabatta z warzywami i szynką szwarcwaldzką
Batonika zbożowego odpuściłam. Prawdę mówiąc, nawet nie miałam na niego ochoty.

Dzisiejsze ćwiczenia:

Skalpel - był obowiązkowo.



Jogging - nie było. Rozpoczęły się u mnie dni pt. "bo Tak" i nie chciałam się przeciążać. Ale mam w planach mały bonus na odpracowanie. Co może bardziej motywować do biegania? Wyzwanie Kamy oczywiście. Sierpniowa setka jak najbardziej, chociaż ja zaczynam już od lipca i wyznaczyłam sobie 5 tygodni. Teraz głupio będzie nie dać rady, prawda? :-)



Mimo wszystko za mną dobry dzień. Oby jutro było jeszcze lepiej!

Ahoj!

czwartek, 19 lipca 2012

mW - dzień 3 + podsumowanie 2. tygodnia z ćwiczeniami Ewy Chodakowskiej


Dziś dzień odpoczynku. Czuję się dziwnie i chętnie bym poćwiczyła, ale wiem, że moje mięśnie będą mi wdzięczne za dzień przerwy. Szczególnie, że po wczorajszym pilatesie mam w kilku miejscach zakwasy. 

Dzisiejszy jadłospis:

I śniadanie - pieczywo, rukola, szynka szwarcwaldzka (miał być łosoś, ale zapomniałam kupić), pomidor, szczypiorek, kawa

II śniadanie - koktajl owocowy - jagody, mleko, płatki owsiane, migdały

Obiad - kurczak z grillowanym bakłażanem w mleku kokosowym, czerwony ryż

Podwieczorek - maliny, czerwone porzeczki, jagody

Kolacja - tortilla z mozarellą i warzywami (zamiast sałatki z mozarellą)


Przyznaję się, zjadłam zbożowego batonika. Otworzyłam szafkę, on spojrzał... Musiałam. Ale po wszystkich spacerach z psem wyjdę na zero. :-)


Podsumowanie 2. tygodnia z ćwiczeniami Ewy:

Czuję się bardziej "zbita".  Zauważyłam też, że napinam mięśnie brzucha przy wykonywaniu przeróżnych czynności w ciągu dnia. 
Wymiary? Od zeszłego tygodnia zero spadków. Śmiałam się pod nosem, bo szukałam dziś centymetra prawie 20 min (mój M. stwierdził, że szuflada ze śrubokrętami i innymi cudami to odpowiednie miejsce), a tu żadnych zmian nie odnotowałam. 


Dzień 7 - ciężki dzień, byłam bardzo zmęczona i zasnęłam na kanapie przed tv; opuściłam przez to ćwiczenia;
Dzień 8 - killer - umiarkowane zmęczenie; przy jednym wyskoku nadwyrężyłam kostkę, która dokuczała mi przez 3 dni;
Dzień 9 - skalpel - trening bardzo przyjemny, czułam pracę mięśni, ale nie zmachałam się przy ćwiczeniach;
Dzień 10 - killer - bardzo się zmęczyłam, zestawy zaczęły mnie lekko nudzić przez co odczuwałam mniejszą przyjemność z wykonywanych powtórzeń; przy cardio bardzo bolały mnie piszczele;
Dzień 11 - skalpel - trening bardzo przyjemny; przy ćwiczeniach na brzuch bolały mnie mięśnie karku (miałam z tym problem na samym początku ćwiczeń z Ewą);
Dzień 12 - skalpel - czułam zmęczenie, przy niektórych ćwiczeniach drganie mięśni;

Nagród nie było w tym tygodniu. Przespałam nowy lakier do paznokci.

Ahoj!